A może teraz?

A może dopiero teraz była gotowa na to, o czym marzyła od dawna? Może wcześnie zabrakło jej odwagi, motywacji, pewności siebie i stanowczości. Może kiedyś chciała coś komuś udowodnić, a dziś chciała udowodnić coś sobie. Wcześniej żyła dla innych. A może przyszedł czas, aby żyć dla siebie. Czuła, że ma w sobie to coś, czego może nie mają inni. A bynajmniej nie wszyscy.
Różne myśli kłębiły się w jej głowie, jak kłębowisko jadowitych żmij. Była niespokojna, ale też czuła, że może wreszcie wyjdzie na prostą. Pragnęła, aby wreszcie jej głowa była lekka, a myśli wolne.

Pod dyktaturą dorosłości

                                                                         Dorosłość przychodzi niepostrzeżenie. Niby każda z nas na nią czeka, a jednocześnie broni się przed nią jak może. To taki paradoks. Boimy się, że nie damy rady, nie uda nam się spełnić oczekiwań innych, zabłądzimy, zatracimy siebie, zgubimy wolność. I wcale nie dziwię się tym, którzy długo nie chcieli, a może nadal nie chcą dorosnąć. Być dojrzałym, jak to poważnie brzmi! Bo właśnie o powagę tutaj chodzi, a może właśnie nie! Poznałam wiele osób, które pomimo swego młodego wieku są zmęczone życiem, nastawione na nie i nie mają w sobie iskry. Poznałam też osoby, które jak na swój nota bene „dojrzały” wiek promienieją beztroską, optymizmem. Nastolatkowie czasami z zazdrością patrzą na swoich starszych kolegów, którzy więcej mogą. Można przecież pić, palić, wracać do domu nad ranem. Ale czy przypadkiem dorosłość nie wprowadza w nasze życie ograniczeń? Nie wypada przecież tego czy tamtego, nie można być nierozsądnym i beztroskim, trzeba przestrzegać pewnych zasad. Beztroska lekkość bytu bywa utożsamiana z głupotą, naiwnością, lekkomyślnością. Często słyszymy: teraz to już nie wypada, przyszedł inny etap, tego nie można. Jaka to irytująca postawa! Nie mówię o tym, aby być Piotrusiem Panem czy Wendy. Ale dajmy sobie trochę swobody i nie pozwólmy uśpić w sobie ciekawości świata, spontanicznych reakcji czy chęci poznawania, odkrywania i doznawania wciąż nowego.

Niezdecydowana

Zawsze zazdrościła tym, którzy żyli trochę na krawędzi, mieli niepohamowaną chęć życia teraźniejszością i  byli wolni. Ona wciąż  nie umiała wybrać tego, co by ją zadowoliło. Z jednej strony bała się utraty kontroli, z drugiej zaś dławiła się uporządkowanym i przewidywalnym bytowaniem. Wkurzały ją nudne dziewczyny, które prasują wieczorem ubrania na drugi dzień do pracy, gotują obiady i niczym się nie wyróżniają. Wkurzali ją chłopacy, którzy noszą garnitury, kalkulują wszystko pod względem zysków i strat i nie potrafią decydować się na to, co spontaniczne. Była też zła na siebie, że nie była jeszcze gotowa na wyzwolenie się z kajdan poprawności.

„Klapki są jak ramiączka, które opadają na ramiona kobiety”

 

Buty mule niby niepozorne, a kryje się w nich tajemnica, nuta pożądania i ciekawa historia. Są jak niedbale spięty kok, który zaraz się rozsypie.  Ich znakiem rozpoznawczym jest odkryta pięta. Pamiętam, jak w drugiej części „Seksu w wielkim mieście” , Carrie i jej przyjaciółki kupowały na targu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich buty w marokańskim klimacie, zdobione kolorowymi nićmi i orientalnymi nadrukami. Właśnie taki model nosimy w tym sezonie! Mule przez dziesiątki lat były symbolem rozwiązłości i niezbędnym rekwizytem XIX- wiecznych kurtyzan. Ówcześnie były synonimem buduaru, a swoim charakterystycznym zakrzywionym kształtem mocno działały na wyobraźnię mężczyzn. W latach 50-tych XX wieku były znakiem rozpoznawczym pin-up girl. Pokochała je Marilyn Monroe i wtedy mule stały się nieśmiertelne. Każda kobieta, które chce je nosić powinna być świadoma podtekstów i niedomówień, jakie w sobie kryją. Obecnie można je nosić w każdej postaci: na płaskim obcasie, na kształt chodaka, z otwartym przodem, w stylu „bambouche” czy stylizowane na buty o tańca. Pamiętajmy, że czasami nutka pikanterii się przydaje.

Wciąż płynąć!

Sentyment to tęsknota. Czasami tak silna, że przeszywa nas na wskroś. To tęsknota za kimś , za czymś. Zaszywamy się w sobie i wspominamy. To lato na ogórku u babci, to podkradanie czereśni z drzewa sąsiada, to upalne lato nad jeziorem, to radosny śmiech w gronie najbliższych.  To wszystkie te stany, kiedy naprawdę czuliśmy się szczęśliwi. Filozoficzne „Panta rhei” wciąż przypomina nam o tym, że wszystko płynie. I my płyniemy przez życie, czasami niezgodnie z nurtem rzeki, czasami wpław, niekiedy wolno, innym razem szybciej. Zdarza się, że rzucamy się na olbrzymie fale, czasami jednak wyrzucają nas one na brzeg z wielkim impetem, a my cudem unikamy roztrzaskania się o skały. Innym razem spokojnie dryfujemy w rytm falistych ruchów i łapiemy delikatne promienie słońca. Wciąż płyniemy.

Powaleni rzeczywistością

Wiele słyszy się o wielkiej mocy wyobraźni. Podobno ci obdarzeni jej bogactwem mają o wiele ciekawsze życie. Jednak równocześnie stanowi ona ich przekleństwo. Możemy bowiem kreować równoległe do rzeczywistości „inne światy”, które istnieją tylko w naszym umyśle. I nie mam tu absolutnie na myśli stanów schizofrenicznych czy takich, które uruchamiają się po zażyciu pewnych substancji. Chodzi raczej o zdolność do marzeń, snucie wyobrażeń i czekanie na nowe, lepsze, pełniejsze. Niestety czasami wyobrażenia nie pokrywają się z tym, co zastajemy. I co wtedy? Może trzeba po prostu zacząć żyć tu i teraz.

Starość nie radość, młodość nie wieczność- ale czy na pewno?

Pamiętacie wpis o Silver Tsunami? Dzisiaj starość, a może bardziej dojrzałość znów będzie tematem moich refleksji. Przedstawię Wam 3 sylwetki osób w dojrzałym wieku, które ujęły mnie i miliony ludzi na całym świecie swoim wdziękiem, nietuzinkowym stylem życia i pasją.

 

1 Iris Apfel to ekscentryczna babka z ikrą, jakiej mogą pozazdrościć jej dwudziestoparolatki. To amerykańska bizneswomen i ikona mody, która sama siebie określa „geriatryczną gwiazdeczką”. Stała się muzą Jimmy’ego Choo, który jej imieniem nazwał jeden z modeli kultowych butów. W przeszłości pracowała dla dziewięciu prezydentów Stanów Zjednoczonych, którym pomagała w urządzaniu wnętrz Białego Domu. W kręgach artystycznej bohemy uchodzi za tą, która nie nie boi się łączyć mody haute couture z tanimi dodatkami, nie straszne jej również krwistoczerwone szminki i lakiery, a ponad wszystko ubóstwia niesamowite tkaniny z różnych zakątków świata.

Iris Apfel słynie z ciętej riposty, dystansu i niepowtarzalnej osobowości. Kolorowy ptak świata mody ani myśli o przejściu na emeryturę. Doskonały obraz jej osoby wyłania się w jednej z jej wypowiedzi: „Jestem stara, zostało mi pewnie mało czasu, nie marnuję go na bzdury. Robię tylko to, co mnie interesuje, i wam, młodszym, radzę to samo.”

2 Wyobrażacie sobie 97-letnią praktykującą aktywnie jogę i jeszcze dodatkowo motywującą do niego innych? Podobno joga stanowi klucz do długowieczności, a patrząc na styl życia Tao Parchon trudno się z tym nie zgodzić. W młodości robiła karierę jako modelka i aktorka, zdobyła nawet tytuł „posiadaczki najlepszych nóg w Europie”. W 1954 roku wystąpiła w filmie ” The lat time I daw Paris”, w którym grała u boku samej Elizabeth Taylor. W czasach aktorskich udzielała swoim kolegom z planu lekcji jogi, a profesjonalnie zajęła się nią w 1954 roku. Obecnie wciąż prowadzi zajęcia z jogi, tańczy, podróżuje po świecie i pisze swoją biografię. Parę lat temu zdobyła nawet mistrzowski tytuł w swojej ulubionej technice tanecznej, czyli tango. Warto dodać, że jej partner był od niej aż o 70 lat młodszy.

Pytana o sekret swojej długowieczności stwierdza : „Nie wierzę w starzenie się. Zobacz ile jest pięknych drzew, które mają ponad sto lat. Tracą liście, ale nie umierają – odradzają się. Za kilka miesięcy zacznie się wiosna i wszystko rozpocznie się na nowo. Tak wielu rzeczy możemy się nauczyć od natury”. Bardzo inspirujące jest również jej motto życiowe: „Nie chcę wiedzieć, czego nie mogę zrobić. Interesuje mnie tylko to, co zrobić mogę”.


3 A na koniec dziarska babcia, czyli gwiazda Instagrama- Baddie Winkle. Awangardowa staruszka ma 88 lat, a tak naprawdę nazywa się Helen Ruth Van Winkle. Jej konta na profilach społecznościowych obserwuje Rihanna, Miley Cyrus oraz inne topowe it-girl.

Kariera przebojowej babci rozpoczęła się wówczas, gdy jej prawnuczka zrobiła jej zdjęcie podczas prac w ogrodzie, a następnie udostępniła je w Internecie. Wszyscy bardzo entuzjastycznie zareagowali na Baddie Winkle, a każda kolejna fotografia zdobyła serca kolejnych fanów. Kolorowe i zwariowane stylizacje były jej sposobem na uporanie się z tragedią, jaką była śmierć syna i męża. Wpadła na pomysł, aby zacząć kolorować swoje życie i ubierać się inaczej A jej motto i przesłanie do rówieśników to: „Jesteście na tym świecie tylko raz w życiu, więc bawcie się dobrze”.

 

Chyba w przypadku sylwetek tych trzech dam słowo „starość” nabiera zupełnie innego znaczenia. 😉

Czy nie aż nazbyt idealnie?

Żeby prowadzić Snapachat, musisz mieć fancy życie. Aby błyszczeć na Instagramie, musisz dokumentować swój kolorowy świat. Ile w tym jest prawdy, a ile iluzji – tego nie wiem. Obserwując niektóre profile mamy wrażenie, że życie to ciągła zabawa, niezliczona ilość imprez, drinki z palemkami itd. Pokazując swój kawałek świata, pozwalamy innym na uczestniczenie w nim. Sama również prowadzę konto na Instagramie i wrzucam różne mniej lub bardziej inspirujące zdjęcia. Wybieram najlepsze filtry, dodaję topowe hasztagi i nagradzam innych serduszkami. Tylko co stanie się wówczas, jeśli każdy nasz krok będzie stawiamy z myślą o tym, jak odbiorą go inni? Chcąc wykreować idealny obraz, zapominamy o tym, że drobne rysy się zdarzają i są rzeczą normalną. Czasami chcąc dobrze sfotografować czy sfilmować chwilę, tak naprawdę przestajemy w niej uczestniczyć. Pokazujemy to co wesołe, szalone, przyjemne, a co ukrywamy? Być może to, że życie ma różne odcienie.

Czekoladowe co nieco

           Nigella Lawson twierdzi, że “ W życiu pada wiele pytań, na które czekolada przynosi odpowiedź”. Trudno się z tym nie zgodzić.  Jednak zawsze trzeba mieć na uwadze umiar, ponieważ w zbyt dużych ilościach nawet największy afrodyzjak może okazać się niebezpieczny.

Ten słodki przysmak zmniejsza ryzyko zawału, korzystanie wpływa na układ krążenie,  a także zwiększa wydolność organizmu. Badania naukowe wskazują, że czekolada zasługuje na miano super food ze względu na swoje dobroczynne właściwości. Okazuje się, że pobudza, polepsza nastrój, a nawet wspomaga sposób odchudzania.

Jeśli jesteś na diecie, to najlepiej wybierz ciemną tabliczkę o dużej zawartości kakao. Jej smak sprawi, że stracisz ochotę na słone przekąski i inne słodycze. A teraz chyba najważniejszy argument przemawiający za tym słodkim co nieco, czekolada uwalnia w mózgu endorfiny. Ludzie, którzy są w depresyjnym nastroju, zjadają 55 % więcej czekolady niż ci, którym dopisuje humor. Wyjaśnia to, dlaczego sięgamy po nią w chwilach słabości. Skutecznie zwalcza ona stres i nie szkodzi naszej sylwetce, tak jak np paczka chipsów. Gorzka czekolada wspomaga też koncentrację, ponieważ ma w swoim składzie magnez oraz żelazo. Zawarta w niej kofeina stymuluje nasze szare komórki do pracy.

 

Powszechnie wiadomo, że zarówno czekolada, jak i kawa to jedyne powszechnie aprobowane używki. Czekolada zawiera kofeinę, teobrominę, anadamid, czyli substancje wykazujące działanie psychoaktywne. The Chocolate Shooter to zestaw do wciągania czekolady. Ten dość intrygujący i mocno kontrowersyjny pomysł odbił się szerokim echem wśród kulinarnych entuzjastów. Innowacyjny pomysł belgijskiego fascynata czekolady to nie lada gratka dla łowców nowych przyjemności. Ma on zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Twórca podkreśla, jak bardzo ważny w naszej kulturze jest system powonienia. Okazuje się, że “wciąganie” czekolady może być nawet przyjemniejsze niż samo jej spożywanie. Przyznam, że czekolady w takiej formie jeszcze nie próbowałam…