Końcówka lata

Słońce było jeszcze bardzo wysoko, ale powoli zaczęło chylić się ku dołowi. Było ciepło, wiatr kołysał swobodnie liście. Było po prostu bardzo przyjemnie. W parku wciąż było tłumnie, jedni biegali, drudzy spacerowali, inni oblegali nowo pomalowane ławki. Starsza pani obserwowała wszystko i chłonęła te ostatnie dni lata. Siedziała na swojej ulubionej ławeczce, która mieściła się tuż pod konarami drzew. Miała okulary przeciwsłoneczne, ponieważ jej nie już takie młode oczy były bardzo wrażliwe na słońce. Uwielbiała tę porę roku, ponieważ wszystko wokół tryskało życiem. Nie zazdrościła młodym życia, po prostu dzięki nim mogła na nowo przenieść się do swoich młodzieńczych lat. Powspominać z nostalgią, zatęsknić i oderwać się od życia teraźniejszego.

Dziś jednak nie mogła się dostatecznie na niczym skupić. To jakiś robak za głośno brzęczał, to słońce jakimś dziwnym trafem oślepiało ją wpadając w wąską szczelinę pomiędzy okiem a okularem. Była trochę niespokojna, ale czuła, że to mimo wszystko dobry dzień. Każdy dzień trzeba przyjmować z radością, taką dewizę przywłaszczyła sobie kilka lat temu i postanowiła się jej trzymać. Wcześniej różnie bywało z jej postanowieniami, ale od kiedy weszła w tzw. jesień życia zrozumiała, że nie ma czasu marnować tego, co jej pozostało. Kiedy tak w milczeniu siedziała i przyglądała się letniej scenerii, nagle usłyszała szloch dziewczyny, która stała pod drzewem. Smukła blondynka w modnym ubraniu z trudem próbowała się nie udławić. W jej płaczu było coś tak dramatycznego, ale też teatralnego, że siwowłosa staruszka nie miała pojęcia, jak się zachować. Spokojnym głosem powiedziała – Kochana, nie ma takiej rzeczy, której nie dałoby się uratować. Życie przed Tobą! Głowa do góry.

Lekko speszona dziewczyna szybkim gestem otarła łzy z policzków i tylko się uśmiechnęła. Staruszka zagadnęła dalej: -Co się stało, że tak młode i piękne dziewczę roni łzy w cudowny, sierpniowy dzień?

Dziewczyna nie wiedzieć czemu, zaczęła opowiadać swoją historię. Kończyła właśnie studia i miała dylematy, jak każda wchodząca w dorosłe życie kobieta. Dostała staż w międzynarodowej korporacji w Wiedniu. Zawsze o tym marzyła, ale była też druga strona medalu. Poznała chłopaka, który miał świetną pracę tutaj i nie w głowie mu były przeprowadzki. Postawił ultimatum, jeśli teraz wyjedzie, to z ich uczucia na pewno nic nie będzie. Już prawie absolwentka kompletnie nie wiedziała, co ma zrobić. Chciała mieć jedno i drugie i z niczego nie rezygnować. Jedynym rozsądnym wyjściem wydał się jej wyjazd do rodzinnego miasta, aby trochę „ przezimować” i pomyśleć, co dalej. Może wszystko samo się jakoś ułoży. Ten dychotomiczny rozdźwięk nie dawał jej spokoju i ucieczka przed podjęciem decyzji wydawała jej się najlepszą opcją.

Starsza pani słuchała młodej kobiety i tylko czasami potakiwała głową. Wiedziała bowiem, że wygadanie się to kluczowa sprawa. Nie przerywała jej, pozwoliła, aby wszystkie słowa, czasami bez większego składu i ładu, wydostały się na zewnątrz. Młoda dziewczyna, zawstydzona swoją śmiałością w ekspresyjnym dzieleniu się swoją historią z obcą kobietą, wstała i powiedziała -Przepraszam, że zawracam pani głowę. Czas na mnie.

Staruszka zdjęła okulary i swoimi krystalicznie niebieskimi oczami spojrzała na dziewczynę i odparła – Proszę mnie nie przepraszać. Sama wielokrotnie zaprzątałam moją osobą głowę innym. Nie podpowiem, czy lepiej zostać dla miłości czy wyjechać dla kariery. Proszę tylko podjąć decyzję. Nigdy nie zostawać w zawieszeniu. Obojętnie jaka, ale moja droga to będzie Twoja decyzja. Zawsze w życiu podejmuj sama decyzje.

Dziewczyna uśmiechnęła się i odrzekła -Dziękuję. A tak w ogóle ma pani świetne okulary, takie nowoczesne. Dużo zdrowia i proszę łapać ostatnie promienie słońca tego lata.

I pobiegła. Starsza pani wciągnęła majestatycznie powietrze i pomyślała o sobie. Być może, gdyby ona podjęła kiedyś tę ważną decyzję, to nie siedziałaby tutaj dzisiaj sama. Mogła gdybać. Ale nie miała na to dzisiaj ochoty. Wolała rozkoszować się końcówką lata i nie roztrząsać tego, na co  niestety nie miała już wpływu.

Słońce było coraz niżej, większość spacerujących powoli opuszczała park, a starsza pani w przeciwsłonecznych okularach jeszcze siedziała na ławce i przeżywała, być może swoje ostatnie, dni kończącego się lata.