Kartki z kalendarza

I mamy wrzesień, później październik i listopad i koniec roku. Kartki w kkalendarzu zmieniają się w zastraszającym tempie. Wolimy nie myśleć o tym, że czas tak szybko leci. Często za mało dajemy z siebie i zbyt szybko się poddajemy. Marzymy o czymś, ale realizacja tego odkładamy na później, a później nie nadchodzi. I tak leci dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą. A gdyby tak żyć bardziej świadomie? Więcej ryzykować, a jednocześnie więcej zyskiwać? A my siedzimy w miejscu, w którym nie do końca czujemy się dobrze, godzimy się na to co powszednie i zwyczajne i tak egzystujemy. Powtarzamy nasze znienawidzone rytuały i myślimy, że tak po prostu musi być. Dodatkowo paraliżuje nas strach przed nieznanym, który blokuje możliwość racjonalnego myślenia. Na szczęście, czasami na swojej drodze spotykamy osoby, które udowadniają, że można żyć inaczej, że można chcieć i to realizować, że można marzyć i zdobywać upragnione. Zawsze chciałam być aktorką, później pisarką i w dalszej perspektywie cenioną blogerką. Wierzyłam, że twórcza strona mojej natury w końcu zatriumfuje.
Idzie jesień, pora roku, której nie znoszę i nie przekonają mnie do tego instragramowe zdjęcia grzanego wina, białego koca i śliwkowego ciasta ( choć grzane wino to nie taka zła opcja). A może właśnie na przekór tej jesieni żyć pełniej, bardziej świadomie i w końcu zabrać się za realizację tego, co czeka już tak długo?