TEKST NA ZAMÓWIENIE

Grecja to tak naprawdę cztery tysiąclecia cywilizacji, mity przeplatające się z rzeczywistością, piękne zachody słońca i malownicze wyspy. To właśnie Kreta jest największą wśród wysp greckich i to ona będzie tłem, a także „bohaterem” moich opowieści.

Naszym miejscem docelowym była Malia, która leży na północnym wybrzeżu Krety. To niewielkie miasteczko, które kładzie nacisk na turystykę, a w szczególności na jej nocne zaplecze( liczne bary, dyskoteki). Malia rozciąga się wśród nadmorskiej promenady, przy piaszczysto- żwirowej plaży. Na miejsce dotarłam z koleżankami późnym wieczorem. Zostawiłyśmy więc rzeczy w pokoju hotelowym i poszłyśmy otworzyć szampana w blasku księżyca.

20120104_040133

Były zwierzenia, plotki. Tak zaczął się, a właściwie zakończył nasz pierwszy dzień w Mali. Pomimo moich wcześniejszych obaw, najciekawszą częścią wyjazdu okazały się wycieczki. Pierwszą wycieczkę zorganizowałyśmy, a właściwie zorganizowała nasza przewodniczka Iga. Do Agios Nikolaos( które nazywane jest greckim  Saint Tropez) dotarłyśmy busem. To miejscowość o bardzo współczesnym wyglądzie, gdzie próżno szukać pozostałości starożytnych kultur. W centralnym miejscu Agios Nikolaos znajduje się jezioro Voulismeni. Jedna z tutejszych legend głosi, że w tym miejscu brała kąpiele słynna bogini Atena. Wokół malowniczego jeziora znajduje się wiele urokliwych kawiarenek. Nie miałyśmy jednak zbyt wiele czasu na zwiedzanie , ponieważ ruszyłyśmy do Eloundy, a stamtąd na Spinalongę. To tak zwana wyspa trędowatych, z którą związana jest przerażająca historia

.IMG_1019

Przez wiele lat znajdowała się tutaj kolonia trędowatych, którzy żyli w odosobnieniu na wyspie. Ta kolonia została zamknięta w 1957 roku, a osoby chore zostały przewiezione do szpitali. Wędrując po wyspie można zauważyć pozostałości po warsztatach, sklepach, kościele- czyli wszystkim tym, co świadczy o tym, że toczyło się tutaj „normalne” życie. Piękne widoki rekompensują( troszeczkę) upalne słońce i wspinanie się po górzystym terenie.20150901_121846

Na dole wyspy ukazała się cywilizacja w postaci spożywczego sklepiku, więc niezwłocznie pobiegłam kupić loda Clippo. Po półgodzinnej podróży statkiem znalazłyśmy się znów w Eloundzie. Tutaj wylegiwałyśmy się na plaży i zrobiłyśmy małe tournée po pobliskich knajpkach w poszukiwaniu najlepszego mojito. IMG_1064

W pięknej tawernie wysuniętej w głąb morza  zajadałyśmy się greckimi przysmakami: smażone cukinie( moje ulubione), serek halloumi, owoce morza, sałatka grecka.

IMG_1023

20150831_204149

20150901_140755

IMG_1022

Wieczorem  wróciłyśmy do Agios Nikolaos, w którym nie mogłyśmy znaleźć drogi powrotnej na autobus. Jednak grecka uprzejmość to naprawdę rzecz godna podziwu. Drogę na przystanek z wielkim zaangażowaniem objaśniał nam Grek, jego żona, córka i jej chłopak. Bezpiecznie dotarłyśmy do Mali i grzecznie położyłyśmy się spać. Kolejny dzień to drinking i plażing. Wszyscy, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że poranne wstawanie to nie jest mocna moja strona. Pobudka następnego dnia: godzina 7. Tym razem nasz cel to była wyspa Chrissi. Wycieczka była zorganizowana, więc o detale nie musiałyśmy się martwić. Godzinna podróż bujającym się na falach statkiem dla jednych była koszmarem, a dla drugich prawdziwą frajdą. Na szczęście zaliczałyśmy się do grupy drugiej.

IMG_1273

Wyspa Chrissi to tak naprawdę rezerwat przyrody, gdzie znajdują się piękne plaże i lasy cedrowe. Wyspa jest pozornie niezamieszkała, a wszyscy podróżujący muszą ją opuścić do zmroku.

20150902_150022

Pozornie niezamieszkała, ponieważ z tego nakazu kpią sobie hipisi, którzy biwakują w namiotach pod drzewkami cedrowymi. Dodam też, że na wyspie nie ma bieżącej wody ani toalet. Hipisi w majestatycznym skupieniu plotą kolorowe bransoletki i skupiają się na swoim jestestwie tu i teraz. Jeden z hipisów naprawił mi nawet klapek, wow;).

20150902_150903 Złota plaża uznawana jest za jedną z najpiękniejszych na Krecie.

 Kolejny dzień to pobudka o godzinie 6 i wyprawa na Santorini. Cztery godziny na promie wydawały mi się idealną okazją do tego, aby usadowić się na najwygodniejszym miejscu i oddać się drzemce. Nie zasnęłam jednak, ponieważ podróż urozmaiciły dwie charyzmatyczne Barbadoski, które muzykę miały we krwi. Ponadto śpiewały moje ulubione przeboje i miały  w sobie to muzyczne „flow”. A tutaj może niezbyt profesjonalny filmik(nagrany przeze mnie), ale w pełni oddający atmosferę panującą na promie 🙂

 

 

Na miejscu poznałyśmy naszą przewodniczkę, która była  Rosjanka o przemiłej barwie głosu. Zapewne większość słyszała cokolwiek na temat mitycznej Atlantydy. Moi koledzy i koleżanki z filozofii na pewno kojarzą to miejsce z dwóch dialogów Platona” Timaios” i „Kritiasz”. Santoryńczycy pragną wierzyć, że to wspaniałe państwo Atlantów znajdowało się na ich rodzimej wyspie. Myślę, że tajemnica Atlantydy na zawsze pozostanie tajemnicą. Z ciekawostek dodam, że na wyspie znajduje się aż 300 obiektów sakralnych. To bardzo duża ilość, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wyspa to około 75 km. Piękne widoki, urokliwe białe domki kontrastujące z turkusową otchłanią morza Egejskiego, skaliste klify- to właśnie Santorini.

20150903_122429

IMG_1357

IMG_1340

Zrobiłyśmy więc masę zdjęć, wypiłyśmy karafkę wina, spróbowałyśmy piwa” Crazy Dunkey” i skosztowałyśmy placuszków z pomidorów. Santorini może poszczycić się słodkimi czereśniowymi pomidorkami, które stanowią sedno tych placków, które nazywane są w Grecji tomatokefledes. Są naprawdę przepyszne <3.

Duża ilość wina, palące słońce i niezwykła atmosfera to wszystko wystarczy, aby poczuć się beztrosko. I na koniec jeszcze jedna ciekawostka, na wyspie żyją biedronki Cochinella, z których produkuje się barwnik do Campari.

Drogę powrotną na szczęście urozmaiciły nam znów wspaniałe Barbadoski, które nie pozwoliły mi ani na chwilę zmrużyć oka.

Tydzień szybko minął.

Na koniec wyjazdu dostałyśmy w prezencie raki i taką niespodziankę od sąsiadów.

20150904_225609

20150904_235743