Wciąż płynąć!

Sentyment to tęsknota. Czasami tak silna, że przeszywa nas na wskroś. To tęsknota za kimś , za czymś. Zaszywamy się w sobie i wspominamy. To lato na ogórku u babci, to podkradanie czereśni z drzewa sąsiada, to upalne lato nad jeziorem, to radosny śmiech w gronie najbliższych.  To wszystkie te stany, kiedy naprawdę czuliśmy się szczęśliwi. Filozoficzne „Panta rhei” wciąż przypomina nam o tym, że wszystko płynie. I my płyniemy przez życie, czasami niezgodnie z nurtem rzeki, czasami wpław, niekiedy wolno, innym razem szybciej. Zdarza się, że rzucamy się na olbrzymie fale, czasami jednak wyrzucają nas one na brzeg z wielkim impetem, a my cudem unikamy roztrzaskania się o skały. Innym razem spokojnie dryfujemy w rytm falistych ruchów i łapiemy delikatne promienie słońca. Wciąż płyniemy.

Powaleni rzeczywistością

Wiele słyszy się o wielkiej mocy wyobraźni. Podobno ci obdarzeni jej bogactwem mają o wiele ciekawsze życie. Jednak równocześnie stanowi ona ich przekleństwo. Możemy bowiem kreować równoległe do rzeczywistości „inne światy”, które istnieją tylko w naszym umyśle. I nie mam tu absolutnie na myśli stanów schizofrenicznych czy takich, które uruchamiają się po zażyciu pewnych substancji. Chodzi raczej o zdolność do marzeń, snucie wyobrażeń i czekanie na nowe, lepsze, pełniejsze. Niestety czasami wyobrażenia nie pokrywają się z tym, co zastajemy. I co wtedy? Może trzeba po prostu zacząć żyć tu i teraz.

Starość nie radość, młodość nie wieczność- ale czy na pewno?

Pamiętacie wpis o Silver Tsunami? Dzisiaj starość, a może bardziej dojrzałość znów będzie tematem moich refleksji. Przedstawię Wam 3 sylwetki osób w dojrzałym wieku, które ujęły mnie i miliony ludzi na całym świecie swoim wdziękiem, nietuzinkowym stylem życia i pasją.

 

1 Iris Apfel to ekscentryczna babka z ikrą, jakiej mogą pozazdrościć jej dwudziestoparolatki. To amerykańska bizneswomen i ikona mody, która sama siebie określa „geriatryczną gwiazdeczką”. Stała się muzą Jimmy’ego Choo, który jej imieniem nazwał jeden z modeli kultowych butów. W przeszłości pracowała dla dziewięciu prezydentów Stanów Zjednoczonych, którym pomagała w urządzaniu wnętrz Białego Domu. W kręgach artystycznej bohemy uchodzi za tą, która nie nie boi się łączyć mody haute couture z tanimi dodatkami, nie straszne jej również krwistoczerwone szminki i lakiery, a ponad wszystko ubóstwia niesamowite tkaniny z różnych zakątków świata.

Iris Apfel słynie z ciętej riposty, dystansu i niepowtarzalnej osobowości. Kolorowy ptak świata mody ani myśli o przejściu na emeryturę. Doskonały obraz jej osoby wyłania się w jednej z jej wypowiedzi: „Jestem stara, zostało mi pewnie mało czasu, nie marnuję go na bzdury. Robię tylko to, co mnie interesuje, i wam, młodszym, radzę to samo.”

2 Wyobrażacie sobie 97-letnią praktykującą aktywnie jogę i jeszcze dodatkowo motywującą do niego innych? Podobno joga stanowi klucz do długowieczności, a patrząc na styl życia Tao Parchon trudno się z tym nie zgodzić. W młodości robiła karierę jako modelka i aktorka, zdobyła nawet tytuł „posiadaczki najlepszych nóg w Europie”. W 1954 roku wystąpiła w filmie ” The lat time I daw Paris”, w którym grała u boku samej Elizabeth Taylor. W czasach aktorskich udzielała swoim kolegom z planu lekcji jogi, a profesjonalnie zajęła się nią w 1954 roku. Obecnie wciąż prowadzi zajęcia z jogi, tańczy, podróżuje po świecie i pisze swoją biografię. Parę lat temu zdobyła nawet mistrzowski tytuł w swojej ulubionej technice tanecznej, czyli tango. Warto dodać, że jej partner był od niej aż o 70 lat młodszy.

Pytana o sekret swojej długowieczności stwierdza : „Nie wierzę w starzenie się. Zobacz ile jest pięknych drzew, które mają ponad sto lat. Tracą liście, ale nie umierają – odradzają się. Za kilka miesięcy zacznie się wiosna i wszystko rozpocznie się na nowo. Tak wielu rzeczy możemy się nauczyć od natury”. Bardzo inspirujące jest również jej motto życiowe: „Nie chcę wiedzieć, czego nie mogę zrobić. Interesuje mnie tylko to, co zrobić mogę”.


3 A na koniec dziarska babcia, czyli gwiazda Instagrama- Baddie Winkle. Awangardowa staruszka ma 88 lat, a tak naprawdę nazywa się Helen Ruth Van Winkle. Jej konta na profilach społecznościowych obserwuje Rihanna, Miley Cyrus oraz inne topowe it-girl.

Kariera przebojowej babci rozpoczęła się wówczas, gdy jej prawnuczka zrobiła jej zdjęcie podczas prac w ogrodzie, a następnie udostępniła je w Internecie. Wszyscy bardzo entuzjastycznie zareagowali na Baddie Winkle, a każda kolejna fotografia zdobyła serca kolejnych fanów. Kolorowe i zwariowane stylizacje były jej sposobem na uporanie się z tragedią, jaką była śmierć syna i męża. Wpadła na pomysł, aby zacząć kolorować swoje życie i ubierać się inaczej A jej motto i przesłanie do rówieśników to: „Jesteście na tym świecie tylko raz w życiu, więc bawcie się dobrze”.

 

Chyba w przypadku sylwetek tych trzech dam słowo „starość” nabiera zupełnie innego znaczenia. 😉

Czy nie aż nazbyt idealnie?

Żeby prowadzić Snapachat, musisz mieć fancy życie. Aby błyszczeć na Instagramie, musisz dokumentować swój kolorowy świat. Ile w tym jest prawdy, a ile iluzji – tego nie wiem. Obserwując niektóre profile mamy wrażenie, że życie to ciągła zabawa, niezliczona ilość imprez, drinki z palemkami itd. Pokazując swój kawałek świata, pozwalamy innym na uczestniczenie w nim. Sama również prowadzę konto na Instagramie i wrzucam różne mniej lub bardziej inspirujące zdjęcia. Wybieram najlepsze filtry, dodaję topowe hasztagi i nagradzam innych serduszkami. Tylko co stanie się wówczas, jeśli każdy nasz krok będzie stawiamy z myślą o tym, jak odbiorą go inni? Chcąc wykreować idealny obraz, zapominamy o tym, że drobne rysy się zdarzają i są rzeczą normalną. Czasami chcąc dobrze sfotografować czy sfilmować chwilę, tak naprawdę przestajemy w niej uczestniczyć. Pokazujemy to co wesołe, szalone, przyjemne, a co ukrywamy? Być może to, że życie ma różne odcienie.

Czekoladowe co nieco

           Nigella Lawson twierdzi, że “ W życiu pada wiele pytań, na które czekolada przynosi odpowiedź”. Trudno się z tym nie zgodzić.  Jednak zawsze trzeba mieć na uwadze umiar, ponieważ w zbyt dużych ilościach nawet największy afrodyzjak może okazać się niebezpieczny.

Ten słodki przysmak zmniejsza ryzyko zawału, korzystanie wpływa na układ krążenie,  a także zwiększa wydolność organizmu. Badania naukowe wskazują, że czekolada zasługuje na miano super food ze względu na swoje dobroczynne właściwości. Okazuje się, że pobudza, polepsza nastrój, a nawet wspomaga sposób odchudzania.

Jeśli jesteś na diecie, to najlepiej wybierz ciemną tabliczkę o dużej zawartości kakao. Jej smak sprawi, że stracisz ochotę na słone przekąski i inne słodycze. A teraz chyba najważniejszy argument przemawiający za tym słodkim co nieco, czekolada uwalnia w mózgu endorfiny. Ludzie, którzy są w depresyjnym nastroju, zjadają 55 % więcej czekolady niż ci, którym dopisuje humor. Wyjaśnia to, dlaczego sięgamy po nią w chwilach słabości. Skutecznie zwalcza ona stres i nie szkodzi naszej sylwetce, tak jak np paczka chipsów. Gorzka czekolada wspomaga też koncentrację, ponieważ ma w swoim składzie magnez oraz żelazo. Zawarta w niej kofeina stymuluje nasze szare komórki do pracy.

 

Powszechnie wiadomo, że zarówno czekolada, jak i kawa to jedyne powszechnie aprobowane używki. Czekolada zawiera kofeinę, teobrominę, anadamid, czyli substancje wykazujące działanie psychoaktywne. The Chocolate Shooter to zestaw do wciągania czekolady. Ten dość intrygujący i mocno kontrowersyjny pomysł odbił się szerokim echem wśród kulinarnych entuzjastów. Innowacyjny pomysł belgijskiego fascynata czekolady to nie lada gratka dla łowców nowych przyjemności. Ma on zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Twórca podkreśla, jak bardzo ważny w naszej kulturze jest system powonienia. Okazuje się, że “wciąganie” czekolady może być nawet przyjemniejsze niż samo jej spożywanie. Przyznam, że czekolady w takiej formie jeszcze nie próbowałam…

 

 

Jakie trendy żegnamy w 2016?

Jakie trendy żegnamy w 2016? Co możemy schować do szafy, a co z niej wyjąć w nowym sezonie?

Stylizacje retro, czyli plisowane spódnice, bluzki z haftami czy okulary kujonki na razie możemy odłożyć do szafy. Supersłodkim trendem nasyciliśmy się już dostatecznie przez dwa poprzednie sezony. Idzie nowe, świeże i utranowoczesne.

Aksamit był jednym z najważniejszych trendów i zyskał miano królowej tkaniny. Jest to jednak dość problematyczny materiał, ponieważ bardzo się elektryzuje i widać na nim nawet najmniejsze zabrudzenie. Jeśli chodzi o zimowe trendy, to śmiało możemy puścić wodzę wyobraźni i dać upust stylizacjom z aksamitem w roli głównej. Jednak wiosną będziemy nosić dużo zwiewniejsze i delikatniejsze materiały.

Oversizowe bluzy z gotykiem miały już 2 lata świetności, ale teraz ustępują miejsca innym mocnym trendom. T-shirt z feministycznym sloganem to będzie zdecydowany pewniak w kolejnym sezonie.

Wracają buty na platformie, z czego bardzo się cieszę! Moje 160 parę cm wymaga czasami podwyższenia się, a dzięki takiemu obuwiu mogę pozwolić sobie prawie na każdą stylizację. Będą bajkowe nadruki, ćwieki, a wszystko będzie świetnie współgrało w parze z wąskimi spodniami.

Spodnie w stylu Vetements z obciętymi nogawkami odchodzą po roku triumfów do lamusa. A najlepsze jest to, że ja jeszcze nie zdążyłam nabyć ani jednej pary, a one już mają być passe. Wraca klasyka, czyli dżinsy o prostej nogawce. Już wiem za czym należy rozglądać się na wyprzedażach.

 

 

 

Enjoy the little things

                 Szukamy szczęście na wszystkie możliwe sposoby. Jednym do szczęścia potrzebne jest niewiele, a innym bardzo wiele. Ostatnio wszyscy szepczą sobie na ucho obco brzmiące i tajemnicze słówko „hygge”.  Według Wikipedii hygge to „sztuka tworzenia przytulnej atmosfery ogniska domowego, braterstwa, wspólnoty oraz intymności”. Czy Duńczycy odkryli klucz do szczęścia czy może po prostu nazwali to, co jeszcze nie miało określenia? 

hygge-1

                 Wyobraź sobie, że siedzisz w wygodnym fotelu, okryty/a ciepłym kocem, w ręku trzymasz ulubioną książkę, a wokół unosi się aromat ulubionej herbaty. Jak się czujesz? Bezpiecznie, błogo, przyjemnie? To właśnie stan hygge. Duńczycy to podobno jeden z najszczęśliwszych narodów świata, pomimo stu siedemdziesięciu dni deszczu, braku dostępu do światła naturalnego od października do marca czy też kolosalnych podatków. Paradoksalnie, być może  z powodu braku słońca na zewnątrz, Duńczycy muszą znaleźć ciepło pomiędzy sobą? Sztuka szczęścia tkwi najwyraźniej w drobnych przyjemnościach. Być może nie ma w tym nic odkrywczego, ale może warto na nowo odkryć to, o czym często zapominamy. Stan hygglig można poczuć w każdym aspekcie życia. 

hygge-3

                 Bardzo często szczęścia upatrujemy w tym, co niezwykłe, magiczne, oryginalne, niecodzienne. Zachwycamy się luksusowymi dodatkami, ekstrawaganckimi miejscami, wyszukanymi rozrywkami. A tymczasem hyggelig to proste czynności związane z prozą życia: picie grzanego wina, wspólne przygotowywanie kolacji, podjadanie ulubionych słodkości. Podobno jednym z ulubionych miejsc w domu Duńczyka jest kącik czytelniczy z niewielkim stolikiem, stojącą lampą, gdzie można zaszyć się pod kocem z książką. Wnętrze hygge nie wywołuje efektu „wow”, chodzi raczej o to, aby dom miał swoją „duszę”. Najbardziej charakterystycznym symbolem hygge są jednak świece, a Duńczycy zużywają najwięcej świec ze wszystkich nacji na świecie.  Drobne przyjemności to coś, co często zaniedbujemy. Hygge to również luz i spontaniczność, czyli odejście od perfekcji na rzecz doceniania drobnych rzeczy. Nie chodzi o to, aby szukać obcych sposobów na szczęście, ale o to aby znaleźć je w sobie, w życiu, które jest nam dane.

hygge-warmth-in-winter

               Na rynku właśnie pojawiła się książka „Hygge. Klucz do szczęścia„, której autorem jest dyrektor Instytutu Badań nad Szczęściem, czyli Meik Wiking. Swoją drogą, kopenhaski Instytut Badań nad Szczęściem brzmi dość abstrakcyjnie, ale jednocześnie musi to być niezwykle interesujące miejsce pracy. 😉

hygge-photo-lutaviaistock

 

 

 

Ona

Ona wreszcie wiedziała, jaka jest prawda. Nie miała już żadnych złudzeń, oczekiwań czy też marzeń. Wszystko co w niej jeszcze delikatnie się tliło, zostało wreszcie zdmuchnięte przez nieomylną rzeczywistość. Czuła, jak cały bagaż niepotrzebnych marzeń wreszcie upadł i roztrzaskał się o szklaną podłogę. Nie wiedziała, czy to najlepsze co ją spotkało, ponieważ mogła wreszcie zacząć czymś i dla czegoś innego żyć czy też była to jedna z najboleśniejszych lekcji prawdziwego życia. Była rozbita i zagubiona i nie wiedziała co ją dalej czeka. W tej chwili było to dla niej obojętne i takie nieważne. 

Włączyła muzykę i zaczęła tańczyć spontanicznie, lekko i tak naiwnie. Chciała na chwilę zapomnieć i oddać się czemuś bez reszty.

12208597_984083671630025_1759783457416565165_n

Planowanie

Wydawać by się mogło, że dobrze jest mieć plan na siebie, na życie, na przyszłość. Bywa też tak, że plan nijak ma się do rzeczywistości i trafiających się okoliczności. Bogata wyobraźnia potrafi być przekleństwem, ale i wielkim darem. Wszystko zależy od tego, czy umiejętnie ją wykorzystamy. Niektórzy boją się planować przyszłość, ponieważ mają świadomość, że na niektóre rzeczy nie mamy żadnego wpływu. A wielkie marzenia rodzą w nas duże oczekiwania. A idąc dalej, niespełnione oczekiwania związane są z wielkimi rozczarowaniami. 

Ale może warto planować, marzyć pomimo wszystko. 

img_4643

Bezkonkurencyjna it-girl

Chiara Ferragni to zdecydowanie jedna z najlepszych blogerek na świecie. Wszystko zaczęło się w 2008 roku, gdy ówczesna 22- letnia Włoszka założyła bloga www.theblondesalad.com. Jej stylizacje są fantastyczne, a jej konto na Instagramie to prawdziwa skarbnica modowych inspiracji. Włoszka współpracuje z najbardziej luksusowymi markami na świecie: Dior, Chanel, Kenzo, Louis Vuitton. Ponadto jako pierwsza w historii blogerka pojawiła się na okładce Vogue’a.  Chiara ma również własną markę obuwniczą, która w bardzo krótkim czasie zyskała rozgłos na całym świecie. Skrycie marzę, choć o jednej parze tych butów. Musicie koniecznie poznać tę dziewczynę! 

chiara-3 chiara-7 chiara chiara2 buty buty2 chiara10
chiara5 chiara8 chiara9