Na ulicy Niewruszona

W sklepie na ulicy Niewruszona już dawno nie było takiego ruchu. Od samego rana kolejka ustawiała się do samych drzwi i wciąż przybywali nowi klienci. Jedni się przekrzykiwali, inni w skupieni przyglądali się sprzedawczyni, a inni wdawali się w dyskusje z nowo poznanymi osobami. Atmosfera była w miarę przyjazna, a promie słońca wpadające zza szyb dawały wrażenie, że to naprawdę dobry dzień. Największym powodzeniem cieszyła się dziś satysfakcja, sięgali po nią zwłaszcza młodzi biznesmeni i młode aspirujące bizneswomen. Bo właśnie to był sklep, który oferował emocje i taka też była jego nazwa. Można było usłyszeć następujące życzenia klientów:

– Poproszę pół kilo entuzjazmu i 25 dag optymizmu. O widzę, że w promocji jest znów szczęście, proszę więc dołożyć jeszcze 10 dag.

– Wnuki nie dają mi spokoju- mówiła siwowłosa staruszka- niechże pani mi odmierzy troszkę tej cierpliwości i wytrwałości. Tak, tyle wystarczy! Nie mogę dziś szaleć, bo jeszcze inne zakupy przede mną.

– Co my tu mamy…. Hmmm Co prawda, lata już swoje mam, ale chciałbym znów poczuć się jakoś tak młodziej. To może 25 dag zapału, 20 dag kreatywności i proszę dorzucić pobudzenie.

– Ja szybko i konkretnie, to co zawsze kilo szczęścia- Powiedział jurny trzydziestolatek pod krawatem i z czarną teczką w ręce.

 

Ruch był dziś naprawdę spory, a sama ekspedientka z trudem nadążała w przyjmowaniu zleceń. Ostatnio właścicielka postanowiła importować z Afryki nowe unikalne emocje, takie jak: ekscytacja, wszechmoc ,euforia, ekstaza. I to właśnie po nie sięgali stali bywalcy, którzy chcieli wypróbować nowy, importowany towar. Powoli zbliżała się już godzina x, więc tłum zaczął się zmniejszać, a sprzedawczyni mogła wreszcie chwile odpocząć. Wtedy nieśmiało do „Emocji” wkroczyła dwudziestoparolatka, która rozpaczliwie rozglądała się po pułkach szukając nie wiadomo czego. W końcu zniecierpliwiona pani zza lady spytała:

– A w czym Tobie mogę pomóc? Może nowy orientalny towar czy coś bardziej tradycyjnego: szczęście, zakochanie?

– Nie wiem

– Taka młoda dama na pewno potrzebuje czegoś wyjątkowego. Ostatnio wśród pani rówieśniczek powodzeniem cieszy się bezkompromisowość, wyzwolenie i pewność siebie.

– Naprawdę, nie wiem. Obojętnie, proszę spakować co Pani uważa i proporcje tez według uznania. Ja po prostu chciałabym coś poczuć. Cokolwiek.

I wtedy na ulicy Niewruszona zapanowała niezręczna cisza.

Twórczy szał

Jak to jest z tym natchnieniem i weną twórcza? Czy naprawdę przychodzi tak niepostrzeżenie czy może to kwestia wyrobienia w sobie nawyku pisania? Czy artyści obdarzeni są nadprzyrodzonym darem, doznają iluminacji i są błogosławienie przez mityczne muzy? Czy też wena to skutek ich ciągłej pracy, rzemiosła i umiejętności przekucia pomysłów w działo? Dla Platona natchnienie było mistycznym szałem twórczym. W kulturze wyrosło przekonanie, że artyści to jednostki niezwykłe, którym dostępne jest coś tajemnego. Określenie ich mianem rzemieślników mogłoby zdawać się nawet trochę obraźliwe. Jednak twórczy produkt to oprócz natchnienia, również wypadkowa pracy, wykształcenia, spotkań z mistrzami itd. W romantyzmie nie chciano wierzyć mędrcowi ze szkiełkiem i okiem, a bardziej skłaniano się ku wizji geniuszu w osobie artysty. Magiczne myślenie pomaga nam podtrzymywać mit o boskim pierwiastku, niezwykłej wrażliwości duszy i głosie z wnętrza siebie. Jest jednak pułapka, że brak weny może być usprawiedliwieniem lenistwa, a twórczy zastój zaprzestaniem rozwijania się. Ale można wspomagać się różnymi substancjami. Hemingway nie stronił od alkoholu, gdy pisał. Inni sięgali po narkotyki, które otwierały portale do innych przestrzeni. Innym wystarczyła tylko kawa. Ilu artystów, tyle historii i podejścia do kwestii weny.

Kartki z kalendarza

I mamy wrzesień, później październik i listopad i koniec roku. Kartki w kkalendarzu zmieniają się w zastraszającym tempie. Wolimy nie myśleć o tym, że czas tak szybko leci. Często za mało dajemy z siebie i zbyt szybko się poddajemy. Marzymy o czymś, ale realizacja tego odkładamy na później, a później nie nadchodzi. I tak leci dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą. A gdyby tak żyć bardziej świadomie? Więcej ryzykować, a jednocześnie więcej zyskiwać? A my siedzimy w miejscu, w którym nie do końca czujemy się dobrze, godzimy się na to co powszednie i zwyczajne i tak egzystujemy. Powtarzamy nasze znienawidzone rytuały i myślimy, że tak po prostu musi być. Dodatkowo paraliżuje nas strach przed nieznanym, który blokuje możliwość racjonalnego myślenia. Na szczęście, czasami na swojej drodze spotykamy osoby, które udowadniają, że można żyć inaczej, że można chcieć i to realizować, że można marzyć i zdobywać upragnione. Zawsze chciałam być aktorką, później pisarką i w dalszej perspektywie cenioną blogerką. Wierzyłam, że twórcza strona mojej natury w końcu zatriumfuje.
Idzie jesień, pora roku, której nie znoszę i nie przekonają mnie do tego instragramowe zdjęcia grzanego wina, białego koca i śliwkowego ciasta ( choć grzane wino to nie taka zła opcja). A może właśnie na przekór tej jesieni żyć pełniej, bardziej świadomie i w końcu zabrać się za realizację tego, co czeka już tak długo? Continue Reading

Niezdecydowana


Była ułożona, ale zawsze ciągnęło ją do dość niejednoznacznych postaci. Czuła, że bezpieczna przestrzeń to dla nie za mało. Wciąż szukała dla siebie miejsca w tym przedziwnym świecie. Chciała doświadczać egzystencji na różne sposoby. Nie umiała jednak zdecydować się, po której stronie woli przebywać. Z jednej strony była ciekawość i odrobina niepewności, a z drugiej przewidywalność i względne bezpieczeństwo. Wciąż jednak nie umiała wybrać i balansowała gdzieś pomiędzy. Być może bycie pomiędzy jest też formą jakiejś decyzji.

Odrobina pewności

W teatrze było cicho. Siedziała sama na scenie, a na widowni nie było nikogo. Czuła się tutaj najbezpieczniej. Powtarzała po raz setny swoją nową rolę. Tekst opanowała do perfekcji, ale za każdym razem czuła jakby wypowiadała inne słowa. Chyba miała w sobie jeszcze świeżość, która pozwalała przeżywać emocje za każdym razem trochę inaczej. Wiedziała, że to dar, który otrzymała od losu i nie może go zmarnować. To miał być jej pierwszy spektakl. Na zewnątrz działo się wiele niepewnych rzeczy, ale ona była pewna, że wreszcie jest we właściwym miejscu.

A może teraz?

A może dopiero teraz była gotowa na to, o czym marzyła od dawna? Może wcześnie zabrakło jej odwagi, motywacji, pewności siebie i stanowczości. Może kiedyś chciała coś komuś udowodnić, a dziś chciała udowodnić coś sobie. Wcześniej żyła dla innych. A może przyszedł czas, aby żyć dla siebie. Czuła, że ma w sobie to coś, czego może nie mają inni. A bynajmniej nie wszyscy.
Różne myśli kłębiły się w jej głowie, jak kłębowisko jadowitych żmij. Była niespokojna, ale też czuła, że może wreszcie wyjdzie na prostą. Pragnęła, aby wreszcie jej głowa była lekka, a myśli wolne.

Pod dyktaturą dorosłości

                                                                         Dorosłość przychodzi niepostrzeżenie. Niby każda z nas na nią czeka, a jednocześnie broni się przed nią jak może. To taki paradoks. Boimy się, że nie damy rady, nie uda nam się spełnić oczekiwań innych, zabłądzimy, zatracimy siebie, zgubimy wolność. I wcale nie dziwię się tym, którzy długo nie chcieli, a może nadal nie chcą dorosnąć. Być dojrzałym, jak to poważnie brzmi! Bo właśnie o powagę tutaj chodzi, a może właśnie nie! Poznałam wiele osób, które pomimo swego młodego wieku są zmęczone życiem, nastawione na nie i nie mają w sobie iskry. Poznałam też osoby, które jak na swój nota bene „dojrzały” wiek promienieją beztroską, optymizmem. Nastolatkowie czasami z zazdrością patrzą na swoich starszych kolegów, którzy więcej mogą. Można przecież pić, palić, wracać do domu nad ranem. Ale czy przypadkiem dorosłość nie wprowadza w nasze życie ograniczeń? Nie wypada przecież tego czy tamtego, nie można być nierozsądnym i beztroskim, trzeba przestrzegać pewnych zasad. Beztroska lekkość bytu bywa utożsamiana z głupotą, naiwnością, lekkomyślnością. Często słyszymy: teraz to już nie wypada, przyszedł inny etap, tego nie można. Jaka to irytująca postawa! Nie mówię o tym, aby być Piotrusiem Panem czy Wendy. Ale dajmy sobie trochę swobody i nie pozwólmy uśpić w sobie ciekawości świata, spontanicznych reakcji czy chęci poznawania, odkrywania i doznawania wciąż nowego.

Niezdecydowana

Zawsze zazdrościła tym, którzy żyli trochę na krawędzi, mieli niepohamowaną chęć życia teraźniejszością i  byli wolni. Ona wciąż  nie umiała wybrać tego, co by ją zadowoliło. Z jednej strony bała się utraty kontroli, z drugiej zaś dławiła się uporządkowanym i przewidywalnym bytowaniem. Wkurzały ją nudne dziewczyny, które prasują wieczorem ubrania na drugi dzień do pracy, gotują obiady i niczym się nie wyróżniają. Wkurzali ją chłopacy, którzy noszą garnitury, kalkulują wszystko pod względem zysków i strat i nie potrafią decydować się na to, co spontaniczne. Była też zła na siebie, że nie była jeszcze gotowa na wyzwolenie się z kajdan poprawności.

„Klapki są jak ramiączka, które opadają na ramiona kobiety”

 

Buty mule niby niepozorne, a kryje się w nich tajemnica, nuta pożądania i ciekawa historia. Są jak niedbale spięty kok, który zaraz się rozsypie.  Ich znakiem rozpoznawczym jest odkryta pięta. Pamiętam, jak w drugiej części „Seksu w wielkim mieście” , Carrie i jej przyjaciółki kupowały na targu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich buty w marokańskim klimacie, zdobione kolorowymi nićmi i orientalnymi nadrukami. Właśnie taki model nosimy w tym sezonie! Mule przez dziesiątki lat były symbolem rozwiązłości i niezbędnym rekwizytem XIX- wiecznych kurtyzan. Ówcześnie były synonimem buduaru, a swoim charakterystycznym zakrzywionym kształtem mocno działały na wyobraźnię mężczyzn. W latach 50-tych XX wieku były znakiem rozpoznawczym pin-up girl. Pokochała je Marilyn Monroe i wtedy mule stały się nieśmiertelne. Każda kobieta, które chce je nosić powinna być świadoma podtekstów i niedomówień, jakie w sobie kryją. Obecnie można je nosić w każdej postaci: na płaskim obcasie, na kształt chodaka, z otwartym przodem, w stylu „bambouche” czy stylizowane na buty o tańca. Pamiętajmy, że czasami nutka pikanterii się przydaje.